W rozmowach prowadzonych głównie z osobami starszymi, można spotkać się ze stwierdzeniem, że nie ma potrzeby filtrować wody, gdyż oni od dziecka często pili wodę z kranu (często również ze studni) i nigdy im nic złego z tego powodu nie przytrafiło się. Co do tego, że picie wody w dawnych czasach prosto z kranu lub studni było w większości przypadków bezpieczne, można się zgodzić, jednak kategoryczne stwierdzanie, że współcześnie również można to robić, nie jest do zaakceptowania.
Postęp cywilizacyjny negatywnie wpływa na środowisko naturalne, czyli między innymi na zasoby wody pitnej na naszej planecie. Światowa Organizacja Zdrowia WHO (UNICEF) w raporcie z 2008 roku opublikowała informację o dostępie mieszkańców Ziemi do zasobów wody pitnej. Z tej informacji wynika, że około 1/8 mieszkańców Ziemi nie ma dostępu do wody pitnej! W znacznym stopniu jest to spowodowane biedą obecną w wielu częściach świata, jednak zjawisko to występuje również w bogatych krajach, gdzie zasoby wody pitnej są coraz mniejsze a sam dostęp do źródeł wody wymaga coraz większych nakładów finansowych.
Mimo faktu, że żyjemy na błękitnej planecie, woda słodka to zaledwie około 2,5% światowych zasobów wody! Woda słodka jest stale zanieczyszczana – w ciągu jednej doby zasoby wody słodkiej skażane są 2 milionami ton zanieczyszczeń! Wiele instytucji w mniejszym lub większym stopniu stara się wpływać korzystnie na dostęp do zasobów czystej wody (przykładowo Polska Akcja Humanitarna, akcja Woda Pitna), jednak o dostęp do takiej wody najlepiej jest zadbać samemu.
Naturalny proces filtracji wody trwa przez dziesiątki a nawet setki lat. Opady atmosferyczne wnikające w glebę i przepływając grawitacyjnie poprzez różnorakie warstwy, oczyszczają się ze znajdujących się w wodzie zanieczyszczeń (m.in. z agresywnych kwasów). W procesie naturalnego uzdatniania w wodzie rozpuszczają się znajdujące się w warstwach ziemi pierwiastki, co powoduje duże zróżnicowanie wód głębinowych. Niestety dostęp do złóż wody zgromadzonych na głębokościach kilkudziesięciu czy nawet kilkuset metrach jest bardzo kosztowny, stąd powszechnie wodę pobiera się z ujęć płytkich, kilku i kilkunastometrowych.
Woda pobierana z płytkich studni w większości przypadków zawiera wysokie stężenia zanieczyszczeń cywilizacyjnych, takich jak azotany i azotyny (powoduje to m.in. stosowanie nawozów sztucznych w uprawach rolnych). Bardzo często spotykane są ujęcia wody skażone biologicznie. Beztroskie podchodzenie niektórych właścicieli szamb powoduje, że nieszczelne lub świadomie uszkadzane szamba zanieczyszczają wody gruntowe, co w efekcie prowadzi do poważnego skażenia biologicznego płytkich studni znajdujących się w okolicy.
Woda dostarczana do mieszkań i domów przez powołane w tym celu przedsiębiorstwa wodociągowe jest teoretycznie o odpowiednich parametrach, które określają przepisy prawa, jednak te same przepisy dopuszczają stężenia wielu związków na tak dużym poziomie, że odbiorca takiej wody coraz częściej zmuszany jest do inwestycji we własną stację uzdatniania wody (przykład to dopuszczalne wysokie stężenie węglanu wapnia).
Powszechnie stosowana dezynfekcja wody chlorem, w wielu miejscach w Polsce skutecznie zniechęca do przygotowywania potraw i napojów na wodzie z kranu, stąd ogromne obroty w handlu wodami butelkowanymi, które niekiedy są wątpliwej jakości. Chlor dla wielu osób jest również kłopotliwy w utrzymywaniu higieny – jego opary podrażniają zarówno drogi oddechowe jak i oczy oraz skórę.
Czy warto zatem filtrować wodę do własnych celów? Oczywiście, że tak! Już najprostsze rozwiązania zabezpieczają przed naniesionymi z wodą szlamem i mułem a niewiele droższe przed gnijącymi resztkami zanieczyszczeń organicznych oraz metalami ciężkimi i chlorem.